6 listopada 2011

Ulcerate - śmiertelny soundtrack

Death metal... Brutal? Technical? Postawię ignoranckie pytanie: "Co za różnica?".
Pozwolę sobie odpowiedzieć w podobnym stylu: "Żadna LOLZ!".

Całość sprowadza się do ciężkiego klimatu z ciężkimi wokalami (do zrozumienia przede wszystkim). Jednym wychodzi to lepiej, a inni są śmieszni.

Panowie z Ulcerate radzą sobie bardzo dobrze w tworzeniu mało nasłonecznionych klimatów. Nie ma tam über szybkich riffów i solówek. Przeciętny utwór wypełniony jest krwawiącymi akordami, świetną perkusją i miłym dla ucha (a jakże!) wokalem. Całość jest powolna jak ślimak i podłużna jak jamnik - proszę sobie wyobrazić to piekielne stworzenie powstałe z tych miłych zwierzątek!

koncept art

Taki rodzaj grania świetnie sprawdzałby się jako soundtrack do filmu/gry/pogrzebu lub innych rodzinnych uroczystości. Długość i budowa utworów raczej nie zachęca do słuchania i skupianiu się na nich, tak jak robi się to w kontakcie z większością muzyki.
Przy Ulcerate można wypić herbatę, skosić trawnik, pograć w Painkillera, albo poskakać po profilach na naszej klasie ludzi, których nie lubimy. Spora użyteczność.

2 komentarze:

  1. Czytam artykuł i płaczę ze śmiechu co motywuje mnie do posłuchania kawałka :P Zaczyna się - niesamowicie mroczny klimat, na szczęście bez powermetalowej tandety, więc wydaje się, że będzie super.

    I nagle wokal...

    Szkoda, bo to mógł być naprawdę genialny kawałek. No ale James Hetfield nie może śpiewać we wszystkich utworach metalowych na świecie i czasem ktoś musi go nieudolnie zastąpić. Rozumiem. Thx Pacman za wpis ;)

    OdpowiedzUsuń