Pozwolę sobie odpowiedzieć w podobnym stylu: "Żadna LOLZ!".
Całość sprowadza się do ciężkiego klimatu z ciężkimi wokalami (do zrozumienia przede wszystkim). Jednym wychodzi to lepiej, a inni są śmieszni.
Panowie z Ulcerate radzą sobie bardzo dobrze w tworzeniu mało nasłonecznionych klimatów. Nie ma tam über szybkich riffów i solówek. Przeciętny utwór wypełniony jest krwawiącymi akordami, świetną perkusją i miłym dla ucha (a jakże!) wokalem. Całość jest powolna jak ślimak i podłużna jak jamnik - proszę sobie wyobrazić to piekielne stworzenie powstałe z tych miłych zwierzątek!
![]() |
| koncept art |
Taki rodzaj grania świetnie sprawdzałby się jako soundtrack do filmu/gry/pogrzebu lub innych rodzinnych uroczystości. Długość i budowa utworów raczej nie zachęca do słuchania i skupianiu się na nich, tak jak robi się to w kontakcie z większością muzyki.
Przy Ulcerate można wypić herbatę, skosić trawnik, pograć w Painkillera, albo poskakać po profilach na naszej klasie ludzi, których nie lubimy. Spora użyteczność.

Czytam artykuł i płaczę ze śmiechu co motywuje mnie do posłuchania kawałka :P Zaczyna się - niesamowicie mroczny klimat, na szczęście bez powermetalowej tandety, więc wydaje się, że będzie super.
OdpowiedzUsuńI nagle wokal...
Szkoda, bo to mógł być naprawdę genialny kawałek. No ale James Hetfield nie może śpiewać we wszystkich utworach metalowych na świecie i czasem ktoś musi go nieudolnie zastąpić. Rozumiem. Thx Pacman za wpis ;)
O matko, co za zmiany :>
OdpowiedzUsuń