16 kwietnia 2012
17 lutego 2012
Nowy utwór The Metal Eye!
Witamy w nekropolii marzeń tutaj fałszu bożków stu
Racjonalny wiek nauki niszczy płomień uczuć twych
Niczym cyborg chłoniesz dane, którymi karmi Cię ten świat
Ile można uciekać przed życiem, przed Tym który je dał?
Te wszystkie kłamstwa w głowach, misternie podsycane
Wciąż rosną i kiełkują i zatruwają jadem
Gdy szukasz odpowiedzi, ratunku przed tym stanem
Gdy nie wierzysz że się uda, gdy nie masz nadziei wcale
Na te wszystkie pytania jest tylko jedna odpowiedź
Materialna fikcja w głowie wciąż przestraja myśli twe
Zamknięty obieg lęku
Dziś ostrzysz brzytwę, której jutro będziesz musiał chwycić się
Zamknięty obieg kłamstwa
Ten niepokój niszczy resztki twej iluzji w życiu tym
Zamknięty obieg lęku, zamknięty obieg kłamstw
Czy zdołasz to pokonać? Ateistyczny trans
EKIPA:
Gitara rytmiczna & wokal - Marcin "Morrof"
Gitara prowadząca & solówka - Paweł "Viciash"
Perkusja, nagrywanie, miks i mastering - Szymon "Gozdor"
Kompozycja - Szymon "Gozdor" & Marcin "Morrof"
Specjalnie podziękowania dla w0jcimierza za klawisze na intro!
6 listopada 2011
Ulcerate - śmiertelny soundtrack
Death metal... Brutal? Technical? Postawię ignoranckie pytanie: "Co za różnica?".
Pozwolę sobie odpowiedzieć w podobnym stylu: "Żadna LOLZ!".
Całość sprowadza się do ciężkiego klimatu z ciężkimi wokalami (do zrozumienia przede wszystkim). Jednym wychodzi to lepiej, a inni są śmieszni.
Panowie z Ulcerate radzą sobie bardzo dobrze w tworzeniu mało nasłonecznionych klimatów. Nie ma tam über szybkich riffów i solówek. Przeciętny utwór wypełniony jest krwawiącymi akordami, świetną perkusją i miłym dla ucha (a jakże!) wokalem. Całość jest powolna jak ślimak i podłużna jak jamnik - proszę sobie wyobrazić to piekielne stworzenie powstałe z tych miłych zwierzątek!
Taki rodzaj grania świetnie sprawdzałby się jako soundtrack do filmu/gry/pogrzebu lub innych rodzinnych uroczystości. Długość i budowa utworów raczej nie zachęca do słuchania i skupianiu się na nich, tak jak robi się to w kontakcie z większością muzyki.
Przy Ulcerate można wypić herbatę, skosić trawnik, pograć w Painkillera, albo poskakać po profilach na naszej klasie ludzi, których nie lubimy. Spora użyteczność.
Pozwolę sobie odpowiedzieć w podobnym stylu: "Żadna LOLZ!".
Całość sprowadza się do ciężkiego klimatu z ciężkimi wokalami (do zrozumienia przede wszystkim). Jednym wychodzi to lepiej, a inni są śmieszni.
Panowie z Ulcerate radzą sobie bardzo dobrze w tworzeniu mało nasłonecznionych klimatów. Nie ma tam über szybkich riffów i solówek. Przeciętny utwór wypełniony jest krwawiącymi akordami, świetną perkusją i miłym dla ucha (a jakże!) wokalem. Całość jest powolna jak ślimak i podłużna jak jamnik - proszę sobie wyobrazić to piekielne stworzenie powstałe z tych miłych zwierzątek!
![]() |
| koncept art |
Taki rodzaj grania świetnie sprawdzałby się jako soundtrack do filmu/gry/pogrzebu lub innych rodzinnych uroczystości. Długość i budowa utworów raczej nie zachęca do słuchania i skupianiu się na nich, tak jak robi się to w kontakcie z większością muzyki.
Przy Ulcerate można wypić herbatę, skosić trawnik, pograć w Painkillera, albo poskakać po profilach na naszej klasie ludzi, których nie lubimy. Spora użyteczność.
3 listopada 2011
Intro czyli fragmencik Rhapsody of Fire
Na wstępie tego króciutkiego postka chciałbym poinformować Państwa, że nie jestem na bieżąco z muzyką zwaną metalową, więc niestety nie będę w stanie informować Państwa o nowościach, choć do płyty Meatlliki z Lou Reed’em chętnie zajrzę, a także moja erudycja muzyczna nie należy do godnych pozazdroszczenia, dlatego postaram się pisać o kwestiach, na które zwróciłem dawniej uwagę, a łączą się one z tematami metalaja. Aha, przepraszam również za mój lichy styl, mam nadzieje, że nie będzie on przeszkadzał Państwu zbyt mocno. Tyle o mnie.
Kilka lat temu zetknąłem się z twórczością powermetalowego Rhapsody of Fire. Moja wiedza na temat powermetalu jest mniejsza niż znajomość repertuaru Sary Tavares, ale wydaje mi się, że Włosi doskonale wpisują się w ten gatunek: szybkie wokale, patetyczne refreny, nadmierna orkiestracja itd. Nic specjalnego. Nie mam, prawie, zamiaru zachęcać Państwa do zapoznawania się z ich twórczością, raczej nie warto. Ale istnieje pewna płyta, Power of The Dragonflame, a na niej pewien utwór: Gargoyles, Angels of Darkness, o aspekcie godnym uwagi, a mianowicie o wstępie. Wstępie, lub tzw. intro, nawiązującym do etiud Brouwera, kompozycji Tarregi i partytur Rodriga. No, może trochę przesadziłem, ale i tak warto zapoznać się z tymi pierwszymi dwiema minutami i dziesięcioma sekundami, szczególnie z dbałością o dźwięk i zabiegami dynamicznymi, tak rzadko spotykanymi w muzyce rozrywkowej. Przyjemnego słuchania.
Na zakończenie poproszę, gdyby ktoś z Państwa miał z tyłu głowy godne uwagi intro (oczywiście pozostające stylistycznie w kręgu muzyki cięższej,) o podzielenie się nim.
Pozdrawiam
S…
Kilka lat temu zetknąłem się z twórczością powermetalowego Rhapsody of Fire. Moja wiedza na temat powermetalu jest mniejsza niż znajomość repertuaru Sary Tavares, ale wydaje mi się, że Włosi doskonale wpisują się w ten gatunek: szybkie wokale, patetyczne refreny, nadmierna orkiestracja itd. Nic specjalnego. Nie mam, prawie, zamiaru zachęcać Państwa do zapoznawania się z ich twórczością, raczej nie warto. Ale istnieje pewna płyta, Power of The Dragonflame, a na niej pewien utwór: Gargoyles, Angels of Darkness, o aspekcie godnym uwagi, a mianowicie o wstępie. Wstępie, lub tzw. intro, nawiązującym do etiud Brouwera, kompozycji Tarregi i partytur Rodriga. No, może trochę przesadziłem, ale i tak warto zapoznać się z tymi pierwszymi dwiema minutami i dziesięcioma sekundami, szczególnie z dbałością o dźwięk i zabiegami dynamicznymi, tak rzadko spotykanymi w muzyce rozrywkowej. Przyjemnego słuchania.
Na zakończenie poproszę, gdyby ktoś z Państwa miał z tyłu głowy godne uwagi intro (oczywiście pozostające stylistycznie w kręgu muzyki cięższej,) o podzielenie się nim.
Pozdrawiam
S…
30 października 2011
Pneuma
Prawdziwa perła polskiego metalu?
Nie wiem czy się ze mną zgodzicie, ale moim zdaniem jest fatalnie. Co można powiedzieć o współczesnej scenie metalowej w Polsce? No tak – na pierwszym miejscu Behemoth! Gra to samo co Vader, tylko Ci pierwsi są bardziej popularni bo mają lepszy managment. Miałem wątpliwą przyjemność być na koncercie – nie mogłem odróżnić, kiedy kończy się jedna piosenka a zaczyna druga. Poza tym irytują mnie kolesie wymalowani na biało, pajacujący po scenie i emanujący samymi antywartościami na czele ze znanym już z różnych skandali liderem Adamem "Holocausto" "Nergalem". Ja w życiu szukam czegoś więcej.
Dlatego moją uwagę zwrócił zespół Pneuma. Chłopaki są z Trójmiasta, ale nie dlatego jest to wyjątkowy zespół. Początki kapeli sięgają pewnych rekolekcji w 1997 roku, podczas których zawiązał się skład, który postanowił wykonywać piosenki na niepopularne dzisiaj tematy: o Bogu i o wierze, inspirowane Biblią. I znów nie ma w tym nic dziwnego. Jednak brzmienie jakie uzyskali jest powalające, nawiązuje ono do najlepszego metalu lat 80’ i współczesnego. Muzycy z Pneumy pokazali, że heavy metal idealnie oddaje moc i siłę wiary. Wybuchowe połączenie.
Jednak martwi mnie, że chłopaki z Pneumy "ostatnio" postanowili trochę zatrzeć religijny wydźwięk swojego przekazu, by trafić do większej grupy odbiorców... Ich obecna twórczość charakteryzuje się klasycznymi, wieloznacznymi określeniami – idealnym przykładem jest tu tytuł jednego z najlepszych kawałków z najnowszej płyty, a brzmi on Między Tobą a mną. Między Toba a mną czyli między kim a kim...? Między Bogiem, a mną, miedzy moją dziewczyną, a mną, między moim kumplem, a mną...? Ta tendencja utrzymuje się w tekstach także na najnowszej płycie pt. Apatia, która ukazała się całkiem niedawno – i po prostu powala brzmieniem i energią, choć czasem (zwłaszcza na początku) może nudzić monotonią i dużą schematycznością utworów. Oto jeden z lepszych kawałków z Apatii:
Jednak mam nadzieję, że w wypadku Pneumy jest jak z wiarą każdego człowieka: raz wzloty, raz upadki, bo wiara to nie jeden punkt, a droga, czasem bardzo kręta. Oby szli naprzód i się nie poddawali, trzymam kciuki za chłopaków!
Dyskografia:
Nie wiem czy się ze mną zgodzicie, ale moim zdaniem jest fatalnie. Co można powiedzieć o współczesnej scenie metalowej w Polsce? No tak – na pierwszym miejscu Behemoth! Gra to samo co Vader, tylko Ci pierwsi są bardziej popularni bo mają lepszy managment. Miałem wątpliwą przyjemność być na koncercie – nie mogłem odróżnić, kiedy kończy się jedna piosenka a zaczyna druga. Poza tym irytują mnie kolesie wymalowani na biało, pajacujący po scenie i emanujący samymi antywartościami na czele ze znanym już z różnych skandali liderem Adamem "Holocausto" "Nergalem". Ja w życiu szukam czegoś więcej.
Dlatego moją uwagę zwrócił zespół Pneuma. Chłopaki są z Trójmiasta, ale nie dlatego jest to wyjątkowy zespół. Początki kapeli sięgają pewnych rekolekcji w 1997 roku, podczas których zawiązał się skład, który postanowił wykonywać piosenki na niepopularne dzisiaj tematy: o Bogu i o wierze, inspirowane Biblią. I znów nie ma w tym nic dziwnego. Jednak brzmienie jakie uzyskali jest powalające, nawiązuje ono do najlepszego metalu lat 80’ i współczesnego. Muzycy z Pneumy pokazali, że heavy metal idealnie oddaje moc i siłę wiary. Wybuchowe połączenie.
Jednak martwi mnie, że chłopaki z Pneumy "ostatnio" postanowili trochę zatrzeć religijny wydźwięk swojego przekazu, by trafić do większej grupy odbiorców... Ich obecna twórczość charakteryzuje się klasycznymi, wieloznacznymi określeniami – idealnym przykładem jest tu tytuł jednego z najlepszych kawałków z najnowszej płyty, a brzmi on Między Tobą a mną. Między Toba a mną czyli między kim a kim...? Między Bogiem, a mną, miedzy moją dziewczyną, a mną, między moim kumplem, a mną...? Ta tendencja utrzymuje się w tekstach także na najnowszej płycie pt. Apatia, która ukazała się całkiem niedawno – i po prostu powala brzmieniem i energią, choć czasem (zwłaszcza na początku) może nudzić monotonią i dużą schematycznością utworów. Oto jeden z lepszych kawałków z Apatii:
Jednak mam nadzieję, że w wypadku Pneumy jest jak z wiarą każdego człowieka: raz wzloty, raz upadki, bo wiara to nie jeden punkt, a droga, czasem bardzo kręta. Oby szli naprzód i się nie poddawali, trzymam kciuki za chłopaków!
Dyskografia:
- Berakha (2001)
- Kokon (2003)
- Jeden (2007)
- Apatia (2011)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
